Kobieta..

Aniołek

Mamusiu jestem aniołkiem ... tak syneczku i Ty i Twoja siostrzyczka jesteście aniołkami...uśmiechnęłam się do mojego małego skarba i pocałowałam w czółko... poszedł spać...a ja... w myślach dziękowałam Bogu za dary jakie mi dał i daje każdego dnia doświadczać...

Życie jest piękne.. Miłość, dobroć, uśmiech obcego człowieka, najbliższej osoby... słowa życzeń wypowiadanych co wieczór na dobranoc dzieciom... buziaki poranne...całe skarby tego świata mają się nijak z takimi chwilami, które są magazynowane w szufladce "Szczęście".

Czasem są łzy... ot tak jak wczoraj... po łzach była cisza i zastanowienie się..po czym myśli czy warto być w stanie smutku, czy lepiej, to odrzucić i cieszyć się samym tym, że się żyje... wybrałam radość.. na początku było trudno pozbyć się żalu, ale... wiedza, że topienie się w łzach nie ma sensu jednak zwyciężyła.. czasem myślę, że zwariowałam, bo wszystko przekładam na umysł logiczny i taki poukładany. Z drugiej strony, to ten umysł pomaga mi wierzyć, że Wszechświat mi sprzyja, wspiera mnie nawet wówczas, gdy tracę najbliższych i to na co liczyłam. Tłumaczy sens wszystkiego i powtarza, że nie ma przypadków i wszystko ma swój cel.

Śmieję się.. starzeje się... mam wrażenie czasem, że mój umysł ma sto lat..zbyt poważny, zbyt poukładany, zbyt konkretny... ech.... i nawet jak zdarza się jakieś szaleństwo małe w moim życiu, to wracam ponownie do siebie stając się poważna i rozważna..słuchając klasyki i pop-u...jadąc zbyt szybko, lub zbyt wolno... łamiąc zasady lub ich przestrzegając... przynajmniej w kolejnym roku mego życia wiem jedno : znam siebie.

 

ps.;-)

I... Anioły są wśród nas... tylko my czasem po prostu nie chcemy ich widzieć.